Obserwatorzy

środa, 24 sierpnia 2016

Maska algowa z mocznikiem | Bielenda Proffesional

Cześć :) Dziś post o produkcie do pielęgnacji twarzy, mowa tu o masce algowej z mocznikiem z Bielendy Proffesional. Maseczke kupiłam w tamtym roku we wrześniu, gdy zaczynałam przygodę z kwasami.


Przeznaczona jest głównie dla skóry suchej, skłonnej do podrażnień.
Składniki aktywne w niej zawarte to oczywiście mocznik, który wspomaga wiązanie wody poprzez keratynę, zatem zmiękcza, odświeża i uelastycznia skórę oraz glukoza, która nawilża, zmiękcza i wygładza naskórek.

Maski w zależności od pojemności albo znajdują się w dużym plastikowym pojemniczku, często wtedy dołączona jest miarka lub tz. dokładka/zapas, czyli tak jak moja w takim foliowym opakowaniu o pojemności 260g, ja po opróżnieniu połowy opakowania znalazłam swoją, dołączoną do niej miarkę choć się jej nie spodziewałam :P Moje opakowanie producent pisze, że starcza na 10 zabiegów, ja szczerze nie liczyłam, ale u mnie decydowanie na więcej mi starczyło takie opakowanie, może dlatego że nie stosowałam jej na oczy i usta, bo niestety samej trudno się nakłada na te strefy twarzy. Zazwyczaj nakładałam ją na poliki, nos, brodę i czoło w podrażnionych miejscach. Bardo lubię ją za to, że nie zastyga tak szybko i można ją spokojnie dobrze nałożyć, ja wolę robić bardziej gęste tego typu maski aby nigdzie nie spływały. 

Maski tej używam jedynie po oczyszczaniu skóry peelingiem kawitacyjnym lub po zabiegu z kwasami, gdzie często u mnie występuje lekkie zaczerwienienie tuż po zabiegu. Maska przyjemnie chłodzi jak zmieszam ją z schłodzoną wodą mineralną. Idealnie łagodzi wszelkie zaczerwienienia, koi skórę twarzy. Tuż po jej ściągnięciu skóra jest napięta, odżywiona i nawilżona. Ma bardzo ładny zapach, który ciągle się wyczuwa gdy jest na naszej skórze. Ściąga się bardzo dobrze nawet w jednym płacie. Resztki usuwam zmoczonym wacikiem. Uwielbiam używać pod nią jakiś ampułek, na przykład tych z Rival de Loop, o których wspominałam w tym poście -klik.

Dostępna jest w pojemności 260g- za 38zł oraz 520g- za 69zł (w zależności od sklepu/hurtowni). Maski te dostaniecie w sklepach internetowych, ale także na stoiskach kosmetycznych/niektórych aptekach w galeriach handlowych.
Na stronie Bielendy lub w hurtowniach kosmetycznych jest mega dużo różnych rodzai tych masek, więc jest w czym wybierać. Ja polecam jeszcze taką  błękitną maskę algową chłodzącą z rutyną i witaminą C. Tutaj-macie wykaz tych masek.



Używaliście kiedyś masek algowych z Bielendy Preffesional?

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszelkie produkty z mocznikiem, bo wspaniale nawilża. Nawet nie widziałam, że Bielenda ma w ofercie tego typu maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Algowych chyba jeszcze w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię produkty profesjonalne, tej maski nie próbowałam, ale w salonie, po peelingu kawitacyjnym miałam nakładaną którąś ( nie pamiętam jaką odmianę ) algową maskę Bielendy, tyle że do cery mieszanej, przetłuszczającej się. Też ampułką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kiedyś miałam taką duża żurawinowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kiedyś miałam taką dużą żurawinową;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego typu maseczki jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze spotykam ;)) wolę tradycyjne peelingi a i z kwasami u mnie na bakier :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcześniej jej nie miałam, ale ostatnio polubiłam różnego rodzaju maseczki, więc może tą także poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam maseczki algowe i właśnie już od jakiegoś czasu się czaje na te z Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń

:)